 |
www.bonanza.pl Forum miłośników serialu Bonanza
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany: Pią 19:40, 03 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
Po pospiesznie zjedzonym śniadaniu przeprowadzona została narada między Benem i Adamem (oraz nowym zarządcą, bardzo jednak tego dnia małomównym). Dokładnie przeprowadzona inspekcja całego ranczo zajęła im cały ranek i większą część przedpołudnia.
Wszystkie księgi rachunkowe – za które odpowiedzialny był Adam – były czyste jak łza.
Stan ksiąg rachunkowych zgadzał się ze stanem faktycznym.
Liczebność stada – była niezmieniona.
Zarządca był blady, i chyba odmawiał wszelkie sobie znane psalmy dziękczynne.
Adam i Ben wymieniali między sobą zdumione spojrzenia.
Dokładnie przeprowadzona inspekcja nie wykazała nic – oprócz faktu, że Ponderosa jest najsprawniej prowadzonym ranczem w całej Nevadzie.
Ben, aby ukoić skołatane nerwy, rozpalił w kominku, usiadł... i już po kilku chwilach spał.
***
Adam preferował nieco inne formy wypoczynku. Niewiele osób rozumiało jego głęboką miłość do literatury pięknej. Jechał więc powoli, w miłym osamotnieniu, rozkoszując się ciepłem wieczoru, z rozmarzeniem powtarzając dobrze znane sobie wersy;
„Opadły czarodziejskie stroje,
O własnych tylko siłach stoję,
A te są nikłe. Wy jedynie
Zdecydujecie, czy odpłynie
Do Włoch mój statek, czy pustkowie
Będzie mi domem.(...) ”
Zapewne rozmarzenie Adama ...hmm... utrzymało by się, gdyby ni jeden, dość drobny szczegół.
Trudno być rozmarzonym, gdy siodło pod tobą wyraźnie się obluzowało.
Trudno również zachować równowagę gdy zobaczy się Krowę, z różowymi kokardkami wplecionymi w ogon i ukwieconym, rogatym łbem.
Po chwili Adam wstawał z miękkich wrzosów (na które szczęśliwie upadł), masując sobie lekko obitą ponderosę. Co gorsza, jego koszula nieco się porwała... Jakby ktoś celowo poluzował wszystkie możliwe szwy.
Trudno. Adam zacisnął zęby, poprawił siodło i postanowił wracać do domu. Miał nadzieję, że nikt nie będzie zwracał na niego uwagi, gdy będzie wracał do domu... w takim stanie.
***
Ben po raz kolejny zakrztusił się kawą. Po raz piąty tego wieczoru. Wszystko przez jego pierworodnego syna – który w takim stanie zszedł na wspólną kolację. I co więcej, nie wygląda nawet na zawstydzonego.
Adam po perypetiach tego dnia siedział naprzeciwko swojego Ojca i najspokojniej w świecie jadł kolację. Na jego ustach błąkał się dziwny, nieledwie kpiący uśmiech. Siedział na krześle niedbale, nie zwracając uwagi na zachowanie ojca. Jakby w jego zachowaniu nie było nic dziwnego.
Ben po raz kolejny zakrztusił się kawą.
- Pa, coś się stało? – Zapytał niewinnie Adam, nalewając sobie więcej kawy.
Ben odstawił filiżankę, chyba już mu starczy kofeiny jak na dzisiejszy dzień. A nerwów na najbliższe kilka tygodni.
- Adamie, – Powiedział Ben, starając się, aby jego głos brzmiał łagodnie. – co się stało... – Odchrząknął – Co się stało z twoją koszulą?
- Mówiłem już Pa. – Delikatnym głosem odpowiedział Adam. – Moja najlepsza koszula zaginęła, dwie są w praniu. Ta się porwała. – Niewinnym tonem tłumaczył Adam, przerzucając przez ramię zwisające strzępy koszuli.
- A czy... – Ben znowu odchrząknął.– Czy nie możesz pożyczyć od braci?
- Co takiego? – Mały Joe podskoczył i gwałtownie odstawił filiżankę. Przecież... – Urwał spojrzawszy na Ojca. Znał ta minę – w końcu zwykle to On był odpowiedzialny za... dziwne zdarzenia w Ponderosie.
Ben nie miał już ochoty na kłótnię. Nie dzisiaj. Przewrócił oczyma i starał się spokojnie oddychać. Był o krok od wybuchu.
***
przytoczyłam fragment "Burzy" w przekładzie Barańczaka
Wybaczycie lekko absurdalną komedię?
Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Sob 13:27, 04 Sty 2014, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
zorina13
Administrator
Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 18574
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: z San Eskobar Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 19:46, 03 Sty 2014 Temat postu: Tajemniczy żłodziej y |
|
|
Krowa z różowymi kokardkami.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ola
Gwiazda szeryfa
Dołączył: 14 Gru 2013
Posty: 63
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 19:47, 03 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
A gdzie Hoss i Walter? Coraz bardziej mnie ciekawi, co się dzieje na tym "najlepiej prowadzonym ranczu w całej Nevadzie"...
Mi się ten humor akurat skojarzył z Chmielewską.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 19:47, 03 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
Adaś w podartej koszuli? To jest TO ... czekamy na ciąg dalszy
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany: Pią 19:51, 03 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
Hoss i Walter powinni się pojawić w kolejnej części Razem z wyjaśnieniem tajemnicy książki
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Mada
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 7477
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 19:55, 03 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
senszen napisał: | - Moja najlepsza koszula zaginęła, dwie są w praniu. Ta się porwała – niewinnym tonem tłumaczył Adam, przerzucając przez ramię zwisające strzępy koszuli. |
Czyli wychodzi na to, że Adam dysponował tylko czterema koszulami. Mało miał biedaczek. Musiał w coś innego inwestować swoje pieniądze. Żebym wiedziała wcześniej, to kupiłabym biedakowi gustowną koszulę jako prezent gwiazdkowy.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Aga
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 19929
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 20:32, 03 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
a mnie zastanawia dlaczego Adam nie powiedział ojcu o krowie z kokardkami ?
dlaczego Adam jest taki spokojny??? to mocno podejrzane
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Aga dnia Pią 20:33, 03 Sty 2014, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 21:22, 03 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
Może jeszcze coś zobaczył, co autorka na razie przed nami zataiła ... nawiasem mówiąc, to facet nie zawiązywałby krówce kokardek, ani nie zdobiłby jej kwiatkami ... pewnie w tle jakaś dzierlatka się czai
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Aga
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 19929
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 21:24, 03 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
i juz pewnie się z nią zapoznał
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany: Pią 21:41, 03 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
zobaczył krowę, z różowymi kokardkami na ogonie i kwietnym wieńcem na rogach... Nie wiem, czy on uwierzył własnym oczom
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Aga
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 19929
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pią 21:51, 03 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
no tak Adaś z siebie durnia robić nie będzie...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany: Sob 13:41, 04 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
Opisany był już poranek, wieczór - teraz środek dnia
Hoss wyruszył po Waltera jak tylko zakończyła się szczegółowa inspekcja rancza. Ze zwykłym złodziejem daliby sobie radę – ale tutaj, jak myślał Hoss – działo się coś innego. Walter przecież jeszcze nigdy nie zawiódł. Teraz też pomoże.
Dzień był przyjemny, ciepły; wiał przyjemny, lekki wiatr. W powietrzu czuło się wiosnę, kwiaty... Hoss z przyjemnością oddychał. W takie dni, warto jest śpiewać – mruknął pod nosem...
Obiego i Waltera – albo może Waltera i Obiego – zastał na ganku, wygrzewających się w promieniach słońca.
Hoss uśmiechnął się i pomachał, jeszcze zanim zsiadł z konia.
- Witaj Obie! – Zakrzyknął.
Obie pomachał mu, nie przerywając palenia. Hoss spokojnie przywiązał konia i usiadł na schodach.
- Nie. – To było powitanie Obiego .
- Obie, przecież jeszcze nawet... - Hoss był zaskoczony, w końcu nawet się jeszcze nie odezwał. – Nie wiesz, to jest... Walter... To Walter ci juz powiedział?
Co za pies! – pomyślał Hoss. – Co za pies!
- Oczywiście. – Przytaknął Obie. – Jak tylko Cię zobaczył, machnął ogonem i ziewnął. – Obie puścił kilka kółek z dymu. – To znaczy, że wie z czym przyjechałeś, ale nie uważa, że to jest istotne. – Wyjaśnił niechętnie, widząc zdumienie w oczach Hossa.
- Przynajmniej jeszcze. – Uzupełnił. – Właśnie zabłysły mu oczy.
- Trudno. – Westchnął Hoss. – Nie będę się z nim kłócił. Ale widzisz, coś dziwnego dzieje się w Ponderosie...
- Masz ochotę na odrobinę fasolki? – Obie zaproponował. – Walter nie jest zainteresowany.
- Fasolką ? – Upewnił się Hoss. Choć na sama myśl o fasolce Obiego czuł jak para bucha mu z uszu.
- Nie. – Obie spojrzał na Hossa ze zdziwieniem. – Nie chce tego słuchać. Już jadł.
- A co u Waltera, Obie? – Zainteresował się Hoss. – Jak mu dopisuje zdrowie?
- Wyśmienicie, jest żywy jak młody szczeniak. – Zapewnił Obie. – Na pewno nie chcesz fasolki? Blado wyglądasz mój chłopcze. – Zatroskał się.
- Nie Obie... To jest dziękuję... To jest... Wszystko w porządku, pojadę już do domu. – stanowczo powiedział Hoss i szybko wstał. – Do zobaczenia Obie, do zobaczenia Walter!
- Do zobaczenia Hoss. Mnie i Walterowi było bardzo miło... tylko wspomnieć o fasolce a ten ucieka...Ta młodzież... – Obie głęboko westchnął i wrócił do palenia fajki.
Hoss odetchnął kilka razy głęboko i wsiadł na konia. Postanowił pojechać nad jezioro, może tam coś wymyśli.
Musi teraz stworzyć nowy plan. Ale może, – jego twarz się rozpromieniła – może Walter zmieni zdanie?
***
Ben zasiadł przed rozpalonym kominkiem i wkrótce zaczął go morzyć sen. Ogień przyjemnie trzaskał, w domu panowała cisza, zegar cicho tykał... Ben powoli zamknął oczy i pozwolił sobie na krótką drzemkę.
Ben otworzył oczy; z przyjemnością patrzył na swoich gości, zgromadzonych w salonie – zwłaszcza na grupkę niezwykle urodziwych dam, skromnie stojących w pobliżu jego zabytkowego kredensu. Ubrane były elegancko i olśniewały urodą. W kolorowych sukniach przypominały rajskie ptaki, które widział w Nowej Gwinei. Jedna z nich miała nawet piękne zielone pióra...Wyjątkowo ciekawy kapelusz...
Tylko dlaczego, te piękne, eleganckie kobiety oglądają jego szklanki? Czy jest w nich coś niezwykłego? Wprawdzie nie każdy ma biało-czerwone szklanki... ale...
Panie brały szklanki do ręki, oglądały wnikliwie – i z radosnym śmiechem – rzucały na podłogę.
Ben osłupiał, głos zamarł mu w gardle. W uszach mu dźwięczało.
I obudził się.
Czy to sen? Czy to mara? Ben złapał się za głowę i spojrzał w stronę kredensu. Miał nadzieję, że to wszystko sen, łącznie z tym odgłosem tłuczonego szkła.
W kredensie jednak było pełno stłuczonych szklanek, na podłodze leżały okruchy szkła.
Jak widać nie każdy ma biało-czerwone szklanki.
Ben siedział, osłupiały, niezdolny do wydania dźwięku. Kręcił tylko głową. I wkrótce zrobiło mu się jeszcze gorzej.
Walter, Cudowny Pies, spokojnie leżał sobie na stoliku przed kominkiem.
Ostatnio zmieniony przez Gość dnia Sob 13:43, 04 Sty 2014, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Gość
|
Wysłany: Sob 13:42, 04 Sty 2014 Temat postu: |
|
|
Ben wraz z Hop-Singiem i małym Joe przeszukali dom. Znaleźli kilka zagubionych srebrnych łyżeczek, poupychanych w kilku miejscach, orzechy i ponadgryzane jabłka. Znaleźli porwane strzępy – kiedyś najlepszej – koszuli Adama... W każdym razie tak im się wydawało. Nic im nie umknęło. Omijali tylko szerokim łukiem Waltera, śpiącego spokojnie na stoliku.
Trzasnęły drzwi. Ben podskoczył nerwowo i zdumiony spojrzał na przybysza. Swojego syna. Adama. W strzępach koszuli.
Chwile później zdarzyło się coś niesamowitego. Walter się obudził. Rozejrzał, podrapał za uchem... I podbiegł radośnie do Adama. Trzymając w zębach bardzo wymiętą i zniszczoną książkę.
I natychmiast zasnął.
- To moja książka! – Krzyknął mały Joe.
-Adam wpatrywał się w trzymaną książkę. „Kruk i inne poezje” E.A. Poe. – Ależ to moja książka? – Spojrzał na brata. – Czemu... Co... Jak....Możesz mi to braciszku wyjaśnić?
Joe przymknął oczy. Już nieraz to widział... Adam podniósł barki i skrzyżował ramiona, uniósł jedną brew i wyraźnie szykował się do rzucenia kilku sarkastycznych komentarzy...
Otworzył oczy, przyjrzał się Adamowi...
- Coś ty zrobił z moja koszulą?! – Zakrzyknął mały Joe.
- To nie jest istotne. – Adam dumnie odrzucił połę poszarpanej koszuli. – Coś ty zrobił z moją książką? Wiesz ile mnie kosztowało sprowadzenie jej z Bostonu?
W powietrzu iskrzyło.
Ben od dłuższego czasu wodził zmęczonym wzrokiem od jednego syna do drugiego. Trudno było mu zrozumieć tą groteskową sytuację.
- Spokój. – Przemówił. – Joseph; odkupisz bratu książkę.
-Ale Pa... – Mały Joe chciał coś powiedzieć, ale Ben uciszył go władczym ruchem dłoni.
- Adamie, odkupisz bratu koszulę... Nie wierzę, że mówię coś takiego... – Mruknął pod nosem Ben. – A teraz przebierzmy się, zjedzmy w spokoju kolację...
- Czemu w ogóle pożyczałeś od brata koszule? – Zainteresował się – Zresztą...– zreflektował się Ben – Nie chce wiedzieć...
Drzwi ponownie trzasnęły. Hoss.
- Walter!– Zakrzyknął.– Jednak się zdecydowałeś!
Ben przewrócił oczyma i ciężko westchnął. Tylko spokój go może uratować. Tylko spokój.
To tylko jego synowie. Nic się nie dzieje. Spokój i filiżanka dobrej kawy.
Nagle coś sobie przypomniał. Mały Joe i ... książki?
- Joseph, czemu Ty... – Ben spojrzał na syna. – Zresztą nie chce wiedzieć... – Dokończył zrezygnowanym tonem i udał się do swojego pokoju.
- Odkupisz mi dwie koszule. – Syknął mały Joe. Twoją książkę jeszcze można czytać. Jeżeli to coś w ogóle można czytać... – Dokończył złośliwie.
- A twoją koszulę jeszcze można nosić. – Wycedził Adam. – Kupujesz mi książkę.
***
Adam siedział w swoim pokoju i zastanawiał się, czy powiedzieć komukolwiek o tej... krowie. Nie był nawet pewien co zobaczył. Zwykła krowę w wieńcu na głowie? Czy...
Nie. – Adam zamrugał. Co się ze mną dzieje?
Dosyć tego na dzisiaj.
Adam szybko przejrzał zawartość szafy – trzy białe koszule, dwie czarne, czerwona... Brak jego najlepszej, czarnej koszuli. Dalej.
Już chciał się przebrać, kiedy wpadł mu do głowy świetny pomysł.
***
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
zorina13
Administrator
Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 18574
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: z San Eskobar Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 13:48, 04 Sty 2014 Temat postu: Tajemniczy złodziej |
|
|
Ciekawe ,co to za pomysł wpadł Adamowi do głowy ?
A te piękne panie ze snu Bena ,chyba są z naszego forum.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|