|
www.bonanza.pl Forum miłośników serialu Bonanza
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 20:34, 08 Wrz 2014 Temat postu: |
|
|
Ben jest bardzo odpowiedzialnym dziadkiem, choc wnuczęta to ma bardzo kłopotliwe. No i sprawa osieroconych dzieci pozostała nierozstrzygnięta jednak, chyba, że ... No i dobrze, że to nie był zawał ...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Camila
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 15 Sie 2013
Posty: 4515
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 21:26, 28 Wrz 2014 Temat postu: |
|
|
Dopiero po tych wydarzeniach skłócone rodziny zaczęły rozumieć, że przez ich spór tylko krzywdzili wszystkich, a w szczególności swoje wnuki. Teraz też zobaczyli jak bardzo się od nich oddalili, a zbudowanie więzi między nimi nie było łatwe, ale może kiedyś taka powstanie. Obiecali sobie, że zrobią wszystko by naprawić swoje błędy i by dzieci im je wybaczyły.
Na razie bardziej wierzyły AJ-jowi i Judy niż im, ale nie mogli mieć o to pretensji do narzeczonych. Zajmowali się Markiem i Taylor lepiej niż mogłoby się komuś wydawać. To nic, że nie byli jakąkolwiek dla nich rodziną, ale nie widzieli po za rodzeństwem świata. Nie wielu chciało się wierzyć by można tak bardzo pokochać cudze dzieci, a jednak to było możliwe.
Adam uśmiechnął się na wspomnienie opowieści swojej żony, która dawno z takim zaangażowaniem niczego nie opowiadała, o tym co postanowił ich najstarszy syn. Tym zachowaniem kogoś mu bardzo przypominał, a był nim Hoss. On też kiedyś przygarnął samotne bezdomne dzieci. Wiedział, że historia czasem lubi się powtarzać, ale nie sądził nigdy, że kiedyś coś takiego się zdarzy, chociaż tu było nieco inaczej. Ale nie były ważne okoliczności tylko to, że je zabrał pod swoją opiekę i nic oprócz tego. Wiedział dobrze, że AJ sobie poradzi. Jednak jego myśli zajmowali młodsi synowie i kolejna do przeprowadzenia z nimi rozmowa, która nie zapowiadała się na przyjemną. Za każdym razem po takiej konfrontacji było trochę spokoju, ale później znowuż pojawiały się kolejne problemy z nimi. Tak było zawsze i nawet wiedział jak się będą tłumaczyć.
Leżał na łóżku zastanawiając się jak poprowadzić tą rozmowę, którą planował na następny dzień. Żaden sensowny pomysł co ma powiedzieć nie pojawiał się w jego myślach. Czuł się dziwnie ze świadomością, że nie umie wpłynąć na zachowanie własnych synów. Coraz częściej zastanawiał się czy gdzieś nie popełnił błędu w ich wychowaniu, ale chyba nie, bo przecież starał się traktować wszystkie swoje dzieci jednakowo i być dla nich dobrym ojcem. Może tylko dla małej Alice tracił resztki zdrowego rozsądku i rozpieszczał ją jak tylko mógł, chociaż może nie powinien. Rozgrzeszał się tylko tym, że ma tylko jedną córkę i zrobiłby dla niej wszystko. Te myśli oderwały go od rzeczywistości tak bardzo, że nie zauważył kiedy zasnął. Poczuł delikatnie przesuwające się palce po policzku. Niechętnie otworzył oczy przypominając sobie o niemiłym obowiązku. Tuż obok siedziała gotowa do wyjścia Alicja poprawiając miękko opadające na ramię loki.
-Jesteś pewien, że chcesz z nimi rozmawiać? Może zaczekasz aż wydobrzejesz.
-Nie martw się już tak o mnie. Sam sobie jestem winien z tym co się stało. Jestem, bo nie można z tym zwlekać. Dobrze wiesz, że nie mogą się tak zachowywać jak jacyś awanturnicy z saloonu.
-Nie mów tak. Na pewno nie chcieli nic złego. Poniosło ich troszeczkę. Bali się o ciebie i wyszło to co wyszło.
-Kochanie, ty zawsze ich bronisz, ale kara musi być. Ich charakterki mogą doprowadzić do większych kłopotów.
-Może i tak, ale zawsze będę ich bronić. Nic nie poradzę, że to robię. Jestem ich matką.
-Będę się kontrolować. Nie wyrzucę ich z domu.
-Nie waż się tego robić- stwierdziła z oburzeniem.
Uśmiechnął się, bo przypominała mu dziecko, któremu zabrano zabawkę. Korzystając z nieuwagi przyciągnął do siebie całując. Lubił ją podpuszczać by się złościła, bo wyglądała ślicznie i bezkarnie mógł ją za to przepraszać.
W domu panowała cisza. Adam siedział w fotelu kartkując książkę. Za sobą usłyszał ciche kroki i skrzypnięcie deski na stopniu schodów. Poczekał aż bliźniaki znajdą się koło drzwi.
-Panowie dokąd- nie podnosząc oczu z nad książki.
-My, nie chcieliśmy przeszkadzać ci tato i postanowiliśmy, że…- zaczął niepewnie Peter.
-Że pójdziemy zrobić coś sensownego niż siedzenie w domu.- dokończył Paul.
-Sensownie to chcecie wywinąć się od powiedzenia co strzeliło wam do głowy, żeby robić awantury na środku miasta i uniknąć odpowiedzialności za nie.
Z pod przymrużonych powiek rzucił na nich spojrzenie. Stali szukając odpowiednich słów obrony na suficie. Peter cicho mamrotał pod nosem.
-Może tak głośniej synu.
-To nieprawda tato. To nie jest tak jak myślisz, że jest
-Skomplikowane to co powiedziałeś. Wyjaśnij, bo nie rozumiem.
-Chodzi o to, że to nie my zaczęliśmy, tylko tamci
-Kto, tamci?
-Panowie Clark i York, bo bardzo chcieli wiedzieć co postanowiłeś i to jakoś tak samo wyszło.
-Samo wyszło. To bardzo wygodne sformułowanie, które znam na pamięć. No cóż, nici z waszego sensownego pomagania idziecie na górę, a ja…
-Za co przecież chcemy pracować i ciebie tato wyręczyć.-zgromił go spojrzeniem- Przepraszam.
-A ja wymyślę dla was coś, żebyście się czegoś nauczyli i przypomnieli ile macie lat. Może to was czegoś nauczy.
-Tato- odezwał się milczący dotąd Paul- odchodząc od tego tematu. Pamiętasz jak kiedyś pytałeś nas co chcemy robić?
Adam pokiwał głową ze zrozumieniem, ale coraz bardziej obawiał się tego co może usłyszeć. Patrzył na niego z wyczekiwaniem co się stanie.
-Myślałem nad tym długo i kocham was, ranczo, tą ziemię, ale chce spróbować czegoś nowego i innego z dala od tego miejsca.
-Co to miałoby być?- to nie było już potrzebne pytanie, ale zdał sobie z tego sprawę kiedy je wypowiedział na głos.
-Chciałbym iść do wojska
Adam siedział nieruchomo zbierając swoje myśli. Paul nie spuścił z niego oka czekając na jakiekolwiek słowa oburzenia czy potępienia pomysłu, ale takie nie padły. Chłopak chciał zapytać o to co o tym myśli, ale usłyszał nie teraz i trzask zamykanych drzwi.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Camila dnia Nie 21:28, 28 Wrz 2014, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
zorina13
Administrator
Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 18575
Przeczytał: 3 tematy
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: z San Eskobar Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 7:11, 29 Wrz 2014 Temat postu: Cartwrigtowie nowe pokolenie |
|
|
Bardzo ciekawe.
Adam pozwoli iść synowi do wojska czy nie ?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 9:05, 29 Wrz 2014 Temat postu: |
|
|
Małe dzieci - małe problemy ... wieksze dzieci - większe problemy ... od lat się sprawdza ... Co wybierze Adam? Pewnie zobaczymy a raczej przeczytamy ...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Kola
Szeryf z Wirginia City
Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 871
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Kielce Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 14:24, 29 Wrz 2014 Temat postu: |
|
|
Mam nadzieję, że Paul nie postawi się ojcu w razie jego odmowy i nie zrobi mu na złość celowo idąc do wojska.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
ADA
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 11 Lut 2014
Posty: 9155
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Pon 22:03, 29 Wrz 2014 Temat postu: |
|
|
Cytat: | Jednak jego myśli zajmowali młodsi synowie i kolejna do przeprowadzenia z nimi rozmowa, która nie zapowiadała się na przyjemną. Za każdym razem po takiej konfrontacji było trochę spokoju, ale później znowuż pojawiały się kolejne problemy z nimi. Tak było zawsze i nawet wiedział jak się będą tłumaczyć. |
Z młodszymi dziećmi bywają problemy. Adam coś o tym wie, przecież miał młodszych braci, tak więc rozmowy z własnymi synami nie powinny sprawiać mu problemu. A, że nie przynosi to większego skutku to już inna sprawa
Cytat: | Poczuł delikatnie przesuwające się palce po policzku. Niechętnie otworzył oczy przypominając sobie o niemiłym obowiązku. Tuż obok siedziała gotowa do wyjścia Alicja poprawiając miękko opadające na ramię loki.
-Jesteś pewien, że chcesz z nimi rozmawiać? Może zaczekasz aż wydobrzejesz. |
Bardzo sympatyczna scenka, mimo, że Adam po przebudzeniu od razu uświadomił sobie, co go czeka
Ciekawe, jak do decyzji syna ustosunkuje się Adam.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Camila
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 15 Sie 2013
Posty: 4515
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 11:30, 30 Wrz 2014 Temat postu: |
|
|
Adam będzie się miotał podejmując decyzję
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Mada
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 28 Wrz 2013
Posty: 7477
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 17:36, 30 Wrz 2014 Temat postu: |
|
|
Będzie się miotał? Mam jednak nadzieję, że nie będzie biegał wte i wewte.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Camila
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 15 Sie 2013
Posty: 4515
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 17:52, 30 Wrz 2014 Temat postu: |
|
|
Biegać nie będzie na pewno
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Aga
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 19929
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 20:23, 30 Wrz 2014 Temat postu: |
|
|
Dość szokująca informacja dla rodzica, dziecko na własne życzenie chce się dać odstrzelić...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Camila
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 15 Sie 2013
Posty: 4515
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 13:42, 06 Gru 2014 Temat postu: |
|
|
Peter i Paul nie chcieli się już więcej narażać ojcu i wrócili do pokoju. Paul miał resztki nadziei na to, że będzie mógł zrealizować swój zamysł, a nawet jeśli mu nie pozwoli to i tak pójdzie. Tak bardzo chciał się przekonać jak to jest być w wojsku przecież słyszał już tyle ciekawych historii o tym. Został sam w pokoju. Z dołu dobiegały odgłosy rozmów. Dyskretnie wyjrzał nie było tam Adama ani AJ-a, ale za to przybyli do nich jego stryjkowie z rodzinami. Nie uśmiechała mu się ta perspektywa. Nie będzie jednak grymasić i będzie bronić swojego stanowiska. Czekał tylko na pojawienia się ojca. Jego ciągle nie było. Domyślał się, że pewnie jest stajni. Siedział szorując siodło. Próbował się jakoś uspokoić i przyswoić sobie pomysł syna. Nie mieściło mu się w głowie coś takiego. Rzucił trzymaną w dłoni szmatkę w kąt pomieszczenia i wyszedł. Na podwórzu spotkał starszego syna. Miał ochotę zapytać jak poszła rozmowa, ale w ostatniej chwili się powstrzymał. Chłopak wiedział już, że szykują się kłopoty. Znał doskonale ten zacięty wyraz twarzy. Z salonu wyprosił bawiące się koło kominka dzieci.
-Dlaczego kazałeś maluchom iść na górę?- zapytała go wychodząca z kuchni Alicja.
-Zaraz się dowiesz. Paul- wywołał chłopaka.
Zszedł niepewnie ostrożnie rozglądając się i zapamiętując kto gdzie siedzi. Stał przy schodach. Wszyscy zwrócili wzrok w jego kierunku. Nikt nie zauważył siedzących u szczytu schodów najmłodszych Cartwrightów, którzy z zaciekawieniem obserwowali całą sytuację.
-Teraz opowiedz swój wspaniały pomysł.- pokazał na resztę rodziny.
-Nie krzycz na niego. Sam powie, prawda synku.
Pokiwał tylko głową dalej podziwiając swoje buty.
-Nie wiem czy nie będziesz równie zdenerwowana, co ja jak się dowiesz.
-Ale to chyba nic nie zgodnego z prawem.
-Zupełnie nie. Powiedz, bo mam dość.
-Mamuś, ja idę do wojska.
Podniósł się szmer rozmów. Alicja opadła na stojący za nią fotel. Zakryła twarz dłonią. Przez chwilę nie docierało do niej nic, co mówili. Z oczu popłynęły łzy. To przerosło jej najśmielsze oczekiwania, że jej dziecko zechce samo wystawić się do odstrzału.
-Proszę nie płacz przeze mnie. Ja nie zmienię decyzji.
Szybko wstała i poszła na górę. Ukryte dzieciaki w popłochu ukryły się w pierwszym lepszym pokoju.
-Widzisz. Nie spodziewałeś się, że tak to dotknie mamę. A w ogóle myślałeś o konsekwencjach, o czymkolwiek innym niż o chęci popisania się.
-Wcale się nie popisuję przed nikim. Pójdę i nikt mi nie zabroni.
-Czyżby? Ja jako twój ojciec ci zabronię.
-Nie możesz. Jestem dorosły.
-Gdybyś nim był zachowałbyś się jak dorosły. Załóżmy, że to twoja ostateczna decyzja.
-Nie będę niczego zakładać tak jest.
-Nie przerywaj synu. Gdzie chcesz służyć i kiedy pojedziesz?
-Jeszcze nie wiem.
-Aha, w takim razie nie ma dalszej dyskusji. Od jutra bierzesz się do pracy.
-To się wyprowadzam. Nie obchodzą cię wcale moje marzenia i plany. Chcesz mieć tylko idealnych synów, którzy całe życie będą słuchać rozkazów tatusia. Nie chce tak.
-Może chcesz dać się zabić, co? To proszę bardzo, nawet cię zawiozę na miejsce. Tylko później nie pisz, że masz dość i wracasz do domu.
-Nie napiszę. Nie dam ci takiej satysfakcji. Zostanę żołnierzem.
-Życzę powodzenia. Wyjeżdżamy po ślubie twojego brata.
Obaj mieli wrażenie, że powiedzieli o kilka słów za dużo. Żaden z nich nie chciał się przyznać do tego. Od czasu kłótni praktycznie nie rozmawiali ze sobą. Ani Adam ani Paul nie potrafili zrobić tego pierwszego kroku by się porozumieć.
Nadszedł wreszcie dzień ślubu AJ-a z Judy. Atmosfera na pozór była radosna, ale prawdziwie byłaby gdyby nie konflikt. Alicja miała nadzieję, że ślub coś zmieni między nimi, że to dobra okazja by się jakoś porozumieć. Oni dalej się unikali. Chciała coś zrobić, ale użyć tego samego podstępu nie mogła, domyślili by się. Przyszło jej tylko czekać.
Kościół ozdobiony był świeżymi wiosennymi kwiatami. Przed ołtarzem czekał AJ. Na czarnej marynarce odznaczała się biała róża. Lekko wyciągnął mankiety białej koszuli spięte złotymi spinkami. Obok niego równie elegancki znajdował się Sam. Oczekiwano już tylko panny młodej. Ona nadal się nie pojawiała. Adam z rodziną siedział po prawej stronie w pierwszej ławce, pozostali również, lecz po drugiej stronie. Coraz spoglądał z niecierpliwością w stronę drzwi. Nie dlatego, że dłużyło mu się oczekiwanie, ale dlatego, że sprawdzał czy dalej tam jest Paul. Był, ale nie spojrzał w jego stronę. Zrobił coś zupełnie innego.
-Nie kłócimy się o tamto tato. Nie chciałem tak powiedzieć.
-W tym mamy zgodność. Dalej tam chcesz jechać.
-Tak, ale tak jak powiedziałeś na dwa miesiące.
-Cieszy mnie to. Ja chyba też za dużo powiedziałem.
-Może.
Do środka weszła Judy. Krój śnieżnobiałej sukni, w której była idealnie podkreślał jej sylwetkę. Przód obszyty był drobną koronką, na której odznaczały się małe perełki migoczące w promieniach słońca. W dłoniach trzymała mały bukiecik. Taylor i Mark nieśli długi tren. Większość zebranych oceniło ją jako dzieło sztuki, a nie zwykłą sukienkę. Hopkins był szczęśliwy, że przyjęła jego prezent. Bardziej jednak, że znalazła kogoś kogo naprawdę pokochała i kto ją kochał. Miał nadzieję, że tak pozostanie już na zawsze, że będą dłużej szczęśliwsi od niego. Gdyby ktoś kazał mu coś powiedzieć nie mógłby tak był przejęty i wzruszony, że, chociaż jedna z jego córek spełniła swe marzenia. Nie pamiętał już, że tak można, bo ukrył się przez te lata pod maską surowego zgorzkniałego człowieka.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
zorina13
Administrator
Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 18575
Przeczytał: 3 tematy
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: z San Eskobar Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 13:48, 06 Gru 2014 Temat postu: Cartwrigtowie -nowe pokolenie |
|
|
Mam nadzieję ,że Paul zmądrzeje.
Śliczny ten opis ślubu.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
ADA
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 11 Lut 2014
Posty: 9155
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 22:36, 06 Gru 2014 Temat postu: |
|
|
Paul nieodrodny syn Adama i tak samo, jak on uparty. Szkoda mi Alicji. Serce matki zawsze boli, gdy dziecko podejmuje niewłaściwą decyzję.
Trochę obawiam się o los Paula. W wojsku przejdzie prawdziwą szkołę życia.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Aga
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 29 Paź 2013
Posty: 19929
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 22:53, 06 Gru 2014 Temat postu: |
|
|
Może go nie przyjmą z powodu platfusa? Mam nadzieję, że nie odstrzelą go zbyt szybko, a właściwie w ogóle...nie chcę by Adam cierpiał, Alicja też.... Dobrze, że Adam i Paul wyjaśnili sobie sytuację, nie ma nic gorszego niż rozstawać się w gniewie. Ciekawe jak dalej potoczą się ich losy. Ślub piękny, w sumie wszystko przesłonił pomysł Paula.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Camila
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 15 Sie 2013
Posty: 4515
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 23:06, 06 Gru 2014 Temat postu: |
|
|
Z wojskiem to sobie Paul da spokój raz na zawsze, bo nastąpi pewne zderzenie z nieciekawą rzeczywistością.
Nikogo nie ustrzelę.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|