 |
www.bonanza.pl Forum miłośników serialu Bonanza
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Laura
Przyjaciel Cartwrightów
Dołączył: 12 Paź 2012
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Śląsk Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 19:32, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
I tak powinno być....
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Rika
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 20 Sty 2012
Posty: 4854
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 7 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 19:59, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Laura napisał: | Otworzył oczy. Pochylała się nad nim znajoma twarz. To znaczy rysy tej twarzy były znajome. |
Jak u dentysty!
Widzę, że też ci się sceny z The Savage skojarzyły tak, że Adam i Ruth powinni po nich mieć dziecko . Sugestywne widać były...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Laura
Przyjaciel Cartwrightów
Dołączył: 12 Paź 2012
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Śląsk Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 20:02, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Kiedy jeszcze nikt nie powiedział, że to jest ICH dziecko....
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Laura dnia Wto 20:02, 23 Paź 2012, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 20:03, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Według mnie też było mało prawdopodobne, że Adam zajmował się naprawą dachu tego szałasu, całymi dniami... a w nocy odsypiał tę ciężką pracę... no i gdzie on sypiał... nie było wyraźnie pokazane, że były dwa posłania...zdecydowanie, konsekwencją tej kuracji powinno być dziecko... może nawet bliźnięta...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
zorina13
Administrator
Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 18574
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: z San Eskobar Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 20:08, 23 Paź 2012 Temat postu: The Savage teoretycznie |
|
|
Laura chyba sugeruje że to jest dziecko Ruth.
A biała kobieta która została zgwałcona przez Indian nie miała za bardzo powrotu do normalnego świata -z tego co wiem z westernów mąż /ukochany jej nie chciał.
Ale w wypadku Adama było by chyba inaczej.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Rika
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 20 Sty 2012
Posty: 4854
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 7 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 20:11, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Laura napisał: | Kiedy jeszcze nikt nie powiedział, że to jest ICH dziecko.... |
Może zasugerowałam się swoim finałem tych scen
To w takim razie, jak nie jego, to czyje?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Laura
Przyjaciel Cartwrightów
Dołączył: 12 Paź 2012
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Śląsk Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 20:18, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Ach, ten brak cierpliwości.....
- Nuttah… To bardzo ładne imię.- powiedział spokojnie. – Gdzie twoja mama, Nuttah?
- W skałach- usłyszał odpowiedź
- W skałach?
Dziewczynka pokiwała głową. Patrzyła na niego uważnie. Potem ostrożnie się zbliżyła i dotknęła bandaży na prawym ramieniu.
- Boleć?
- Trochę- skłamał. Bolało jak diabli, ale tego przecież dziecku nie powie. Musiał się w końcu czegoś dowiedzieć.- Wiesz, jak się tu znalazłem?
Skinienie głową. Na litość boską!
- Powiesz mi?
Dziewczyna znów skinęła głową. Adam pomyślał, że nagle cofnął się w czasie i rozmawia z kilkuletnim Małym Joe.
- Jak się tu znalazłem, Nuttah?
- Oni przynieść cię.
Cudownie. No po prostu cudownie. Tyle się dowiedział, że aż nie miął pojęcia, co ma z tą wiedzą zrobić.
- Kto mnie przyniósł?
Dziewczynka chwilę intensywnie myślała. Po czym wzruszyła ramionami
- Oni.
No świetnie….
- Oni?
Kiwnięcie głową. Mała najwyraźniej świetnie się bawiła. Postanowił, że czas zakończyć te przyjemności.
- Opowiedz mi dokładnie, jak tu trafiłem.
Mina dziewczynki powiedziała mu, że nie jest zadowolono z zakończenia zabawy.
- Ja cie uratować.
- Co?
Dziewczynka tylko skinęła głową. Po chwili do tipi weszła pulchna kobieta o niezbyt miłym uśmiechu. Jeszcze zanim zdążyła się odezwać, mała uciekła.
Indianka nie znała słowa po angielsku. Tyle Adam już wiedział. Pozwolił kobiecie, żeby zmieniła mu opatrunki. Zamknął oczy, próbował poukładać w jakąś sensowną całość te strzępki informacji, jakie posiadał. Nie miał pojęcia, kiedy odpłynął w kojący sen.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Laura
Przyjaciel Cartwrightów
Dołączył: 12 Paź 2012
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Śląsk Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 20:20, 23 Paź 2012 Temat postu: Re: The Savage teoretycznie |
|
|
zorina13 napisał: | Laura chyba sugeruje że to jest dziecko Ruth.
A biała kobieta która została zgwałcona przez Indian nie miała za bardzo powrotu do normalnego świata -z tego co wiem z westernów mąż /ukochany jej nie chciał.
Ale w wypadku Adama było by chyba inaczej. |
Ciepło, cieplej... gorąco! Zorina, jesteś najbliżej prawdy.
Już prawie koniec, wykażcie się cierpliwością.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Laura
Przyjaciel Cartwrightów
Dołączył: 12 Paź 2012
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Śląsk Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 20:24, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Adam. Otwórz oczy. Musimy porozmawiać. Adam…?
Uniósł powieki. Nie wierzył w to, co widział. To przecież nie było możliwe. Nie był w tipi. Był na łące. Na tej pięknej zielonej łące nad rzeką, gdzie dał Ruth pierścionek.
Adam…
Jej głos, tak bardzo za nią tęsknił. Podszedł i usiadł tuż przy niej. Wszystko było dokładnie tak, jak kilka lat wcześniej. Ujął jej dłoń i przysunął do ust.
- Ruth…
Uśmiechnęła się w odpowiedzi.
- To nie jest prawdziwe, tak? To sen, kolejny piękny sen….
Skinęła głową.
- Dobrze, więc niech to będzie wspaniały sen.- Przyciągnął ją do siebie i pocałował. Po chwili delikatnie, ale stanowczo Ruth wysunęła się z jego objęć.
Musisz jej pomóc Adam. Ona cię potrzebuje. Musisz jej pomóc.
- Pomóc komu? Ruth?
Kobieta niespokojnie się rozejrzała.
Ona jest moja Adam. Moje Małe Serce. Ona jest moja. Pomóż jej.
- Twoja? Czy to znaczy, że wyszłaś za mąż? Ruth nic nie rozumiem.
Patrzyła na niego z wielką miłością w oczach.
Pomóż jej Adam. Małe Serce ma biblię, gdzie wszystko jest zapisane. Proszę pomóż jej.
Obudził go przerażający krzyk małego dziecka.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Rika
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 20 Sty 2012
Posty: 4854
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 7 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 20:24, 23 Paź 2012 Temat postu: Re: The Savage teoretycznie |
|
|
Laura napisał: | wykażcie się cierpliwością. |
Wykazujemy się cały czas! To kiedy ciąg dalszy?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Rika
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 20 Sty 2012
Posty: 4854
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 7 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 20:27, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Mam nadzieję, że nie powinnam jeszcze rozumieć ? Ale teraz tylko przeczytać biblię i już!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 20:56, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
No właśnie... co dalej?!
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Laura
Przyjaciel Cartwrightów
Dołączył: 12 Paź 2012
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Śląsk Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 21:23, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Dalej jest już tylko koniec. Już dawno nie pisałam nic w takim tempie. Obiecywany koniec:
Joe patrzył na Indian. Właściwie, to w ciągu kilki sekund zdążył pożegnać się z życiem. Myślał jeszcze, czy strzelać do mężczyzn, którzy chcą go zabić, czy od razu palnąć sobie w łeb i oszczędzić im fatygi.
Na dźwięk wystrzałów i trąbki wojskowej wszyscy znieruchomieli. Dla Joe to były śpiewające chóry anielskie… Za nim wojsko pojawiło się dostatecznie blisko, po czerwonoskórych wojownikach nie było śladu. Joe jeszcze nigdy tak się nie cieszył na niczyj widok. Miał ochotę uściskać każdego żołnierza po kolei…. Jednak, wszystko co był w stanie powiedzieć, to:
- Dziękuję…
I z wrażenia, zapewne, osunął się na ziemię….
Chłodna woda pozwoliła mu odzyskać przytomność. Poczuł się strasznie głupio. Chciał wstać.
- Spokojnie chłopcze. Niejednego spotkanie z Czerwonymi wytrąciłoby z równowagi. Masz, napij się jeszcze.- Joe posłusznie wykonał polecenie. Kapitan, jak się Joe zorientował po pagonach uważnie mu się przyglądał. Był starszym, siwiejącym mężczyzną o mądrej twarzy.
Joe otarł usta wierzchem dłoni i odezwał się:
- Szukam brata, kapitanie….
- Jones. Kapitan Martin Jones.
- Więc, kapitanie Jones, mój brat to Adam Cartwright. Jestem pewien, że tędy przejeżdżał, ale nie mam pojęcia, gdzie może być teraz.
- Jeśli tędy przejeżdżał, to zapewne już nie żyje. Te skały to granica. Za nimi jest teren zmarłych, święte miejsce dla plemienia Algonquin. Żaden biały, po przekroczeniu tej granicy nie zostanie żywy. Patrolujemy te tereny synu, ale nie zawsze możemy zdążyć na czas…
- On żyje.- powiedział Joe. Miał dziwną pewność, że ma rację.- Adam żyje. Muszę się dostać do ich wioski i jeśli jedyna droga prowadzi przez ten cmentarz, to Bóg mi świadkiem, że nic mnie to nie obchodzi. Muszę znaleźć brata.
W głosie młodego człowieka była tak silna determinacja, że kapitan Jones miał pewność, iż cokolwiek będzie się dziać, chłopak trafi do wioski.
- Dobrze, pojedziemy do wioski. Ale dookoła. Nie będę nikogo narażał na dodatkowe niebezpieczeństwo.
- O ile to dłużej?
- Dwie godziny.
Dwie godziny to nie tak wiele- pomyślał Joe.
- Zgoda.
Joseph Cartwright, kapitan Martin Jones i 15 jego ludzi ruszyli na spotkanie z plemieniem Algonquin
***********************************************************
Adam z trudem podniósł się na nogi. Zachwiało nim. Znów usłyszał ten krzyk. Jakby mu ktoś serce nożem ciachał. Wyszedł przed namiot. To, co zobaczył, sprawiło, że wstąpiła w niego niesamowita siła. Nawet, jeśli był słaby to wściekłość dodała mu sił. Jakiś bliżej nieznany mu Indianin bił Nuttah. Mężczyzną kopnął leżącą dziewczynkę… i to była ostatnia rzecz jaką zrobił w życiu.
*********************************************************
Kiedy Joe, kapitan Jones i żołnierze wjechali do obozu, Adam szykował się do walki. Bardzo delikatnie trzymał Nuttah w ramionach. Spojrzał na Joe, który znalazł się przy nim błyskawicznie.
- Adam,! Dobrze, że nic ci nie jest!- Wzrok Adama powiedział mu co myśli o ostatniej uwadze. W sumie to ma rację, pomyślał Joe, wygląda jak spora kupa nieszczęścia.- Adam powinniśmy się zbierać. Nie ma nas dużo i raczej nie możemy liczyć na wsparcie. Chodź.
- Nie.
- Co????????
- Nie. Weź dziewczynkę. Zaopiekuj się nią. Ostrożnie, bo jest ranna.
- Adam, co ty chcesz zrobić?
- Muszę ją wygrać?
- Co???!!!
Adam już nic więcej nie wyjaśniał, tylko podał bratu Nuttah. Dziewczynka poruszyła się przestraszona.
- Ciii, serduszko. To przyjaciel.
Mając wolne ręce Adam odwrócił się do przeciwnika.
*******************************************************
Kapitan Jones podszedł do Joe.
- Będzie się o nią bił?- zapytał
- Tak. Tylko nie wiem dlaczego.
- Dziewczynka musi być czymś w rodzaju niewolnicy. Twój brat chce ja stąd zabrać i jeśli ma to zrobić, to musi ją wygrać.
- Książka- usłyszeli
- Co??
- Książka… Moja… W tipi… Ważne…
*********************************************************
Adam otworzył oczy. Tym razem nie zobaczył otworu w tipi. Nad głową miał normalny dach.
- Nuttah....- To był bardzo cichy szept, ale ciągle czuwający od kilkunastu godzin Joe go usłyszał.
- Śpi tuż obok Adam. Nic jej nie jest. Uratowałeś jej życie.
Adam obrócił głowę w lewo, gdzie spała mała. Patrzył na nią z wielką czułością.
- Ona jest Ruth….
- Wiem, Adam. Mam Biblię.
- Pokaż.
- Nie teraz. Jesteś słaby. Później ci ją dam. Teraz musisz spać.
- POKAŻ.
Joe postanowił się poddać. Adam gotów był wstać, żeby dostać Biblię. A wtedy jeszcze na nowo pootwiera sobie rany. Lepiej było mu ją dać.
Adam otworzył Biblię na ostatniej stronie. Znalazł to , czego szukał. Były dwa nowe wpisy.
Marie Ruth Cartwright urodzona roku pańskiego 1861. 12.26 Zmarła r.p. 1861.12.30
Nuttah urodzona roku pańskiego 1862. 12.04
Adam zamknął Biblię. Miał córkę… Zamknął oczy. Czuł pod powiekami gromadzące się łzy. Usłyszał jak drzwi do pokoju cicho się zamykają. Joe zostawił go samego. Adam pozwolił sobie na płacz. Płakał po Ruth. Płakał po Marie Ruth. Płakał z bezsilności. I wtedy właśnie to poczuł. Maleńka istotka leżąca tuż obok mocno się do niego przytuliła.
Nuttah… Moje serce…
Zamknął oczy. A do snu kołysał go obraz uśmiechniętej twarzy Ruth z ich maleńką córeczką w ramionach..
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Laura
Przyjaciel Cartwrightów
Dołączył: 12 Paź 2012
Posty: 248
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Śląsk Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 21:26, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Zostało napisać KONIEC.
1.Nie wiem, czy się wstrzeliłam z datami, ale nie miałam czasu sprawdzić.
2.No i mam nadzieję, że w tym pośpiechu całość trzyma jako taki poziom
3.Odnośnie plemienia Algonquin, to jest to plemię prawdziwe, choć na potrzeby fanfiku trochę bardziej okrutne. No i w latach 60. XIX wieku nie było juz zbyt liczne.
4. Nuttah to prawdziwe imię indiańskie znaczące właśnie moje serce. Ayasha oznacza maleńkie.
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Laura dnia Wto 21:34, 23 Paź 2012, w całości zmieniany 2 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Wto 21:35, 23 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Strasznie smutne... Ruth... nie wiadomo jak i kiedy zmarła, może po drugim porodzie, może później, córeczka Adama żyła 4 dni... szkoda... Kim był ojciec Nuttah? Czy żył? Chyba Adam zajął się nią, póżniej...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|