 |
www.bonanza.pl Forum miłośników serialu Bonanza
|
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Sob 22:12, 20 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Czyli chodzą, chodzą i... na razie nic... a Wirginia chciałaby wiedziec, czy to... ewentualny kandydat, czy ... no właśnie, kto? Ach, ten brak zdecydowania...
Co będzie dalej ? Przecież niemożliwe aby grupa jeżdźców nie zostawiła żadnych śladów. chyba, że potrafili je zatrzeć...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
zorina13
Administrator
Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 18574
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: z San Eskobar Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 7:13, 21 Paź 2012 Temat postu: Bitter water |
|
|
gdy tod mowił że ta ziemia zabiła jego matkę to wyobrażałam to sobie że to wskutek przemęczenia i bardzo ciężkiej pracy.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 10:06, 21 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
W pewnym sensie to on miał rację, żeby nie chęć posiadania tej ziemi przez kogoś innego, bandyci nie spaliliby ich domu, żyłaby jego matka... tylko on o tym nie wiedział i myślał, tak jak wszyscy, że ten pożar powstał przez nieuwagę, spowodowaną przepracowaniem i zmęczeniem...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Basia
Szeryf z Wirginia City
Dołączył: 26 Wrz 2012
Posty: 727
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Pomorze Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 13:09, 21 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Ewelina napisał: | Przecież niemożliwe aby grupa jeżdźców nie zostawiła żadnych śladów. chyba, że potrafili je zatrzeć... |
Możliwe, tam był piach, a po tych bandytach na ranczo pojawiła sią cała masa ludzi, którzy sami nieświadomie zatarli ślady podczas gaszenia pożaru. Nikt przecież nie wiedział, że to podpalenie.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Basia
Szeryf z Wirginia City
Dołączył: 26 Wrz 2012
Posty: 727
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Pomorze Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 13:11, 21 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Co do interpretacji słów Todda, to Ewelina ma rację, mniej więcej o to mi chodziło.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Zofia
Jeździec znikąd
Dołączył: 11 Wrz 2012
Posty: 303
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 14:40, 21 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Czyli Adam i Wirginia chodzą ze sobą przez cały rok i nic... To się Adam nie śpieszył. Jeszcze dwa lata i dowiemy się, dlaczego się rozstali....
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Nie 15:35, 21 Paź 2012 Temat postu: |
|
|
Chodzą prawie rok, kiedy się zmęczą jadą na piknik, posiedzieć na kocyku i grają w warcaby, bo jak widać pożyteczna i pouczająca to gra   Nic dziwnego, że Ben nie mógł doczekać się wnuków... synowie za dobrze grali w warcaby i ... zbyt rzadko przegrywali... bo jak widać to panie jednak miały więcej inicjatywy... niekiedy ...
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Ewelina dnia Nie 15:35, 21 Paź 2012, w całości zmieniany 1 raz
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Basia
Szeryf z Wirginia City
Dołączył: 26 Wrz 2012
Posty: 727
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Pomorze Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 20:14, 22 Lis 2012 Temat postu: |
|
|
Dobrze, trzeba to powoli kończyć, bo głupio żeby tak chodzili i chodzili bez końca...
Wirginia siedziała na zapleczu sklepu pani Drake, do błękitnego kapelusza przyszywała właśnie cieniutką czerwoną aksamitną wstążkę. Potem zamierzała jeszcze opleść cały kapelusz grubą biało-czerwoną wstążką, między którą chciała wpleść kwiaty i farbowane niebieskie pióra. Pani Drake kilka miesięcy temu poprosiła ją o pomoc w sklepie, Virginia zgodziła się z ochotą. Miała wiele pomysłów na cudowne kapelusze w swojej głowie, ale tak naprawdę dopiero uczyła się jak je wykonywać. Dzisiaj nie bardzo mogła się skupić na wykonywanej pracy, zresztą tak było od kilku dni, a dokładniej od momentu, kiedy zobaczyła Adama i Hossa wchodzących do saloonu. Na alkohol i inne przyjemności miał czas, ale żeby spotkać się z nią, to już nie… No i te nieszczęsne miejskie plotkarki też dokładały jej zmartwień. Ciągle tylko słyszała - już prawie dwa lata do niej chodzi, a ciągle nie może się zebrać, żeby ją o rękę poprosić – albo – chodzą, chodzą i chyba się nie zejdą – czy może on wcale nie chce się z nią żenić, może nie musi… Virginia przypomniała sobie jeden z ich pikników, kiedy przytulała się do jego nagiej piersi… Zarumieniła się na to wspomnienie i, jakby tego było mało, zakuła się w palec.
- Ała…
Na zaplecze weszła pani Drake.
- Virginio, przyszła pani Burke po zamówioną budkę. Gdzie ona jest?
- Tutaj, pani Drake, niedawno skończyłam doszywać kwiaty.
Pani Drake pokiwała głową, przyjrzała się trzymanemu w dłoniach kapeluszowi i powiedziała:
- Bardzo dobra robota, dziecko. Pani Burke będzie zadowolona. – Virginia uśmiechnęła się na tę pochwałę – A ten, nad którym pracujesz to po prostu małe cudeńko!
- Nie takie małe…
Starsza pani popatrzyła na sporych rozmiarów kapelusz i przytaknęła:
- Faktycznie, można o nim powiedzieć wszystko, ale nie to, że jest mały.- Potem razem z żółtą budką zniknęła za kotarą.
Wróciła z tacą z herbatą i ciastkami, dokładnie w momencie, kiedy Virginia biedziła się z biało-czerwoną wstążka.
- Trzeba dużo cierpliwości i spokoju, żeby wychodziło, dziecko. Może to śmieszne, ale kapelusze są bardzo czułe… Kiedy coś tworzysz, ale nie wkładasz w to całej duszy, całej siebie, one to czuję i robota ci nie idzie. Jeśli chcesz, żeby każdy z nich wyglądał tak pięknie jak twoja biało-różowa budka na wystawie, pracując musisz myśleć tylko o nich, a nie o tym przystojnym brunecie.
Virginia się zarumieniła, a pani Drake zachichotała.
- No dobrze, zróbmy sobie małą przerwę. Co powiesz na ciasteczka maślane i filiżankę herbaty z cynamonem?
- Z przyjemnością się napiję, pani Drake, a na te pyszne ciasteczka nawet nie musi mnie pani namawiać.
Starsza kobieta nalała herbatę do dwóch filiżanek, jedną podała Virginii, a z drugą usiadła po drugiej stronie niewielkiego stolika.
- No więc, jak się dzisiaj miewa nasz brunet? – zapytała. Virginia znów się zarumieniła.
- No cóż, nie wiem. Nie widziałam go od kilku tygodni, ponoć jest bardzo zajęty przy bydle…
- Ale?
Dziewczyna spojrzała na panią Drake. Skąd ta kobieta wiedziała, że jest jakieś ale? Wzruszyła ramionami.
- Kilka dni temu miał czas, żeby wstąpić do saloonu, zresztą tak samo jak dwa tygodnie temu… Do mnie nie miał czasu przyjść.
- Oj, dziecko… Tacy już są mężczyźni – ciężko pracują, potem idą bawić się jak dzieci, potem wracają do ciężkiej pracy. Czasami sobie o nas przypominają… Adam Cartwright to porządny dżentelmen, jeśli Ci powiedział, że nie ma czasu, to tak jest. Mieszkam tu już bardzo długo, dziecko i jedno wiem na pewno, o Cartwrightach można powiedzieć różne rzeczy, ale na pewno nie to, że kłamią.
- Tak… pewnie tak…
- Coś mi się wydaje, że to nie są wszystkie twoje zmartwienia, prawda?
- Dlaczego właściwie zapytała pani o Adama?
- Och, to chyba naturalne, przecież oboje się sobą interesujecie.
Virginia posmutniała, wyglądała bardzo niepewnie, jakby nie wiedziała, co ma odpowiedzieć. Pani Drake odstawiła swoją filiżankę, pochyliła się lekko i wzięła Virginię za rękę.
- Co się dzieje dziecko?
- Ja nie wiem, czy on mnie kocha! – wypaliła dziewczyna, dziwne, ale wypowiedziana na głos niepewność stała się mniej dręcząca.
- Adam ci tego nie powiedział?
- Nie.
- Wiesz, dziecko, ja byłam mężatką przez pięćdziesiąt lat, przez ten czas mój Frank wypowiedział te słowa sześć razy, ale przez te same pięćdziesiąt laty nieskończenie wiele razy dał mi odczuć swoją miłość. Czasami nie potrzeba słów, żeby przekazać, co się czuje… Myślę, że Adam, to właśnie ten typ – inteligentny, rozsądny, oszczędny… także w słowach. Nie czujesz, że jesteś kimś ważnym w jego życiu?
- O to właśnie chodzi pani Drake, ja nie chcę być tylko kimś w jego życiu!
- Wiesz, dziecko, może najprościej będzie, jeśli o tym porozmawiacie.
***
- Bardzo dziękuję, panie Cartwright, to był wspaniały wieczór. I oczywiście bardzo smaczna kolacja, Hop Sing.
- Missy mogłaby częściej jeść w Ponderosie. Wtedy przynajmniej ktoś Hop Singa docenia. Nie ma Missy, nie ma pochwał, tylko ciągle marudzą. – Hop Sing obrzucił męską część towarzystwa gniewnym spojrzeniem, uśmiechnął się ciepło do Virginii i zniknął w kuchni.
- Musisz mu wybaczyć, Virginio. Rzadko jadają z nami tak piękne kobiety – Mały Joe z wielkim poświęceniem próbował tłumaczyć Hop Singa. Adam za to poświęcenie o mało go wzrokiem nie zabił.
- No cóż, robi się późno. Odwiozę Virginię do domu.
- Będziecie jechać obok jeziora?- zapytał Hoss
Zanim zdążył się powstrzymać, Adam zaytał:
- A co?
- Tak pytam. Bo wiesz, droga obok jeziora jest i dłuższa i bardzo romantyczna. I widoki śliczne. Jeśli chcesz odwieźć Virginię na czas, może jedźcie na skróty.
- Hoss! – zareagował Ben. Virginia miała rumieńce na policzkach, a Adam wyraźnie zamierzał posunąć się do rękoczynów wobec młodszych braci.
- Przepraszam, Pa. Nie chciałem nikogo urazić, ja…
- Będziemy się zbierać – zakończył Adam
Przy powozie Virginia jeszcze raz podziękowała gospodarzowi za przeuroczy wieczór. Ben pomógł jej wsiąść do powozu i Adam ruszył.
Jechali w milczeniu już od dłuższego czasu. W końcu Virginia postanowiła przerwać lekko niezręczną ciszę.
- Adam, czy ja ci się jeszcze podobam?
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Basia
Szeryf z Wirginia City
Dołączył: 26 Wrz 2012
Posty: 727
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Pomorze Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 20:17, 22 Lis 2012 Temat postu: |
|
|
Dla zainteresowanych, tak mniej więcej wyglądały kapelusze tworzone przez panią Drake i Virginię:
[link widoczny dla zalogowanych]
[link widoczny dla zalogowanych]
Grafika została wydana w ramach niemieckiej serii Die Mode, ilustrującej kostiumy charakterystyczne dla różnych epok.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 20:19, 22 Lis 2012 Temat postu: |
|
|
No i co on na to? Czy Wirginia mu sie jeszcze podoba, czy już nie? Jak mogłaś urwać w takim momencie? Co dalej???
Niektóre kapelusiki są prześliczne... chętnie bym włożyła któryś z nich ... chociaż nie bardzo pasowałyby mi do ubrania
Post został pochwalony 0 razy
Ostatnio zmieniony przez Ewelina dnia Czw 20:22, 22 Lis 2012, w całości zmieniany 3 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
zorina13
Administrator
Dołączył: 18 Sty 2012
Posty: 18574
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: z San Eskobar Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 20:26, 22 Lis 2012 Temat postu: Bitter water |
|
|
Zachwycają mnie twoje opisy kochana.
Mądra ta starsza pani.
A co do Adama -chyba Wirginia nie była jednak jego wielką miłością.
Czekam na ciąg dalszy.
I kiedy się pojawi Tod i czemu Wirginia za niego chciała wyjśc -bo tego pojąc nie mogę.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
AMG
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 17 Kwi 2012
Posty: 3024
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Wysłany: Czw 20:39, 22 Lis 2012 Temat postu: |
|
|
Bardziej to czepki niż kapelusze, ale jak zwał, tak zwał. Czekam na dalszy ciąg.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 20:41, 22 Lis 2012 Temat postu: |
|
|
Zdaje sie, że nazywano to kapelusik typu budka, czy coś takiego...
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Basia
Szeryf z Wirginia City
Dołączył: 26 Wrz 2012
Posty: 727
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3 Skąd: Pomorze Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 22:37, 22 Lis 2012 Temat postu: |
|
|
Te na pierwszym obrazku to kapelusze, przynajmniej tak były w książce podpisane, a książki przecież nie kłamią... chyba Te poniżej to rzeczywiście budki.
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
Autor |
Wiadomość |
Ewelina
Bonanzowe forum to mój dom
Dołączył: 03 Cze 2012
Posty: 25205
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 2 razy Ostrzeżeń: 0/3
Płeć: Kobieta
|
Wysłany: Czw 22:42, 22 Lis 2012 Temat postu: |
|
|
Czepki raczej nie były usztywniane i przeważnie zdobiono je haftami, koronkami lub falbankami, zależnie od gustu, mody i pieniedzy jakie kobieta mogła za nie zapłacić. Kapelusze były raczej robione z usztywnianego materiału, niezależnie od typu - budka, toczek "parasol" i zdobione ... czym chata bogata - kwiatami, liśćmi, piórami, owocami itd
Post został pochwalony 0 razy
|
|
Powrót do góry |
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
|